🐲 Jak Wrzucał To Kucał

88 views, 0 likes, 0 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from SH garage: Tak jak obiecałem, co jakiś czas bede wrzucał jakiś filmik/zdjęcie z niedzielnego wypadu do Hoskovic. shitpost #folwatt💐 #killerki #forsurenotyou #pizgaczhell #ttynapapierze #mojkumpelWA #royaltrilogy #oomlSZ Tłumaczenia w kontekście hasła "Widziałem tez przerażenie" z polskiego na angielski od Reverso Context: Widziałem tez przerażenie na twarzach innych funkcjonariuszy. tłumaczenia w kontekście "BĘDĘ WRZUCAŁ" na język polskiego-czeski. Nie będę wrzucał wszystkich czytelników blogera do jednego worka. - Rozhodně bych neházela všechny blogery do jednoho pytle. Nic takiego nadzwyczajnego, A na kopercie nazwisko I Łódź, i ta ulica z numerem, I pamiętam wszystko: Ze znaczek był z Belwederem, A jak wrzucałem ten list do skrzynki, To przechodził tatuś Halinki, I jeden oficer tez wrzucał, Wysoki - wysoki, Taki wysoki, ze jak wrzucał to kucał. I krowę prowadzili… i trąbił autobus, I szły jakieś trzy dziewczynki, Jak wrzucałem ten list do skrzynki Ciocia głową pokiwała, Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia: - Oj, Grzesiu, Grzesiu! Przecież ja ci wcale nie dałam Żadnego listu do wrzucenia! 1. Na podstawie wiersza, napisz kartkę z pamiętnika Grzesia lub jego cioci.. 38 16. Dowcip #6692. Mrówka mówi do słonia w kategorii: „ Kawały o pływaniu ”. W zawodach pływackich bierze udział blondynka, brunetka, ruda. Ruda przepłynęła czterdzieści metrów i zaczęła się topić. Brunetka przepłynęła sześćdziesiąt metrów i zaczęła się topić. Blondynka przepłynęła osiemdziesiąt metrów Tłumaczenia w kontekście hasła "słyszałam jak wrzucał" z polskiego na włoski od Reverso Context: Dzwonił z budki, słyszałam jak wrzucał monety. “@bukarolbu Dzban jeździł w Rosji na prowincję i wrzucał filmiki jak to w oazie wolności kwitnie normalne życie, a w Polsce i na zgniłym zachodzie mamy zamordyzm. A dzisiaj w Moskwie loocdown, a w Petersburgu zaczyna brakować wolnych łóżek w szpitalach.” hueD5. - Wrzuciłeś, Grzesiu, list do skrzynki, jak prosiłam? - List, proszę cioci? List? Wrzuciłem, ciociu miła! - Nie kłamiesz, Grzesiu? Lepiej przyznaj się, kochanie! - Jak ciocię kocham, proszę cioci, że nie kłamię! - Oj, Grzesiu kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci! - Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę cioci! - Wuj Leon czeka na ten list, więc daj mi słowo. - No, słowo daję! I pamiętam szczegółowo: List był do wuja Leona, A skrzynka była czerwona, A koperta...no, taka... tego... Nic takiego nadzwyczajnego, A na kopercie - nazwisko I Łódz... i ta ulica z numerem, I pamiętam wszystko: Że znaczek był z Belwederem, A jak wrzucałem list do skrzynki, To przechodził tatuś Halinki, I jeden oficer też wrzucał, Wysoki - wysoki, Taki wysoki, że jak wrzucał, to kucał, I jechała taksówka... i powóz… I krowę prowadzili… i trąbił autobus, I szły jakieś trzy dziewczynki, Jak wrzucałem ten list do skrzynki... Ciocia głową pokiwała, Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia: - Oj, Grzesiu, Grzesiu! Przecież ja ci wcale nie dałam Żadnego listu do wrzucenia!... 1. Na podstawie wiersza, napisz kartkę z pamiętnika Grzesia lub jego cioci.. Nie cytuj. Daje naj ! :) Scenariusz- „Cała Polska czyta dzieciom” Piosenka- „Fantazja” Fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego, żeby bawić się, żeby bawić się, żeby bawić się na całego. Ta książka wszystko potrafi, Na każde pytanie odpowie, Ta książka wszystko zrozumie, Zawsze jest w dobrym humorze. Wystarczy wziąć ją do ręki Ziarnko fantazji dosypać, I już za chwilę można Z Panem Kleksem w świat pomykać. Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego, żeby bawić się , żeby bawić się, żeby bawić się na Grzesiu kłamczuszku i jego cioci”(Dwoje uczniów)-Wrzuciłeś, Grzesiu, list do skrzynki, jak prosiłam?List proszę cioci? List? Wrzuciłem, ciociu miła!Nie kłamiesz, Grzesiu? Lepiej przyznaj się kochanie!Jak ciocię kocham, proszę cioci, że nie kłamię!Oj, Grzesiu, kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci!Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę cioci!Wuj Leon czeka na ten list, więc daj mi słowo daję! I pamiętam szczegółowo;List był do wuja Leona,A skrzynka była czerwonaA koperta no, taka... tegoNic takiego nadzwyczajnego,A na kopercie- nazwiskoŁódź... i ta ulica z numerem,I pamiętam wszystko:Że znaczek był z Belwederem,A jak wrzucałem ten list do skrzynki,To przechodził tatuś jeden oficer też wrzucał,Wysoki- wysoki,Taki wysoki, że jak wrzucał, to jechała taksówka...i powóz...I krowę prowadzili... i trąbił autobus,I szły jakieś trzy dziewczynki,Jak wrzucałem ten list do skrzynki...Ciocia głową pokiwała,Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia:-Oj Grzesiu, Grzesiu!Przecież ja ci wcale nie dałam Żadnego listu do wrzucenia!...Grzesiu, proszę cię teraz- wrzuć list do skrzynki! To list do cioci Justynki!Grzesiu idzie i wrzuca do skrzynki list. Przychodzi listonosz i przynosi cioci Justynie list. Uczennica grająca ciocię Justynę bierze list do ręki, otwiera i śpiewa:Piszesz mi w liście, że kiedy padaKiedy nasturcje na deszczu moknąSiadasz przy stole, wyjmujesz farbyI kolorowe otwierasz i drzewa są takie szare, Barwę popiołu przybrały ciszy tak sennie szepcze zegarekO ciszy, co mi jej nie potrzeba. Więc chodź pomaluj mój światNa żółto i na niebiesko Niech na niebie stanie tęczaMalowana twoją kredkąZa siódmą górą rzeką, za siódmą rzekąSwoje sny zamieniam na się wlecze wyblakłe słońce,Oświetla ludzkie, wyblakłe Czy wiesz, co to jest, Garfield?Garfield- Ciasto w klatce dla ptaków. Czekasz, aż zacznie śpiewać? Jon- Teraz nie dostaniesz w łapy tego placka, który upiekłem na dzisiejsze przyjęcie u babci. Klatka jest zamknięta na kłódkę, a ja mam jedyny klucz. Jako dodatkowy środek ostrożności wyniosłem wszystkie krzesła do jadalni i zamknąłem drzwi. Więc nie masz żadnego sposobu, żeby dosięgnąć do (zwracając się do psa)- On mi nie ufa, Odi....Jon- Wychodzę Garfield!Garfield- Możesz sobie iść.(Po chwili wraca Jon)Jon0 Nie ma ciasta! Wiedziałem Garfield! Ale jak? To niemożliwe!Garfield- Nie wiem, o co chodzi, ale na pewno to wina Tak? Zaraz przeprowadzę dochodzenie. Ty masz pod pazurem niebieską nitkę a Odi mokre łapy i zimne łapy.... A na stole leży To po to, żebyś mógł przykręcić sobie mocniej obluzowane części mózgu .(Obydwoje z Odim tarzają się ze śmiechu )Jon- Ale jesteście dowcipni! Ale ja wiem, jak to zrobiłeś Garfield!Garfield- Tak? Zamieniam się w słuch...Jon- Kazałeś Odiemu ulepić wielką śniegową kulę i wtoczyć ją do kuchni. Dlatego ma zimne łapy. Potem Odi wlazł na śniegową kulę a ty na Odiego. Otworzyłeś klatkę śrubokrętem. Ciasto było gorące, więc ubrałeś rękawice kuchenne, a potem....(Dzwoni telefon)Jon- Halo! Babcia?Babcia- Przyszłam do ciebie, lecz cię nie zastałam. Odie drapał w drzwi, więc go wpuściłam. Zdziwiłam się, że ciasto jest w klatce, ale otworzyłam ją spinką do włosów. Aha, na stole zostawiłam śrubokręt, który od ciebie pożyczyłam. W kuchni położyłam ciasteczka. Smacznego!Jon- Garfield! Ojej! Nie ukradłeś ciasta! Ale.... gdzie są ciasteczka?(Garfirld z Odiem po cichu wymykają się za scenę)Piosenka- „Czarodziejski kapelusz” Czarodziejski ten kapelusz nosił magik na arenie, Żeby wszystkim smutnym ludziom nim zaczynać przedstawienie A wyciągał z kapelusza nie króliki i nie świnki Lecz książeczki najweselsze, kolorowe jak landrynki. Dwie zielone dla staruszki, która pogubiła dróżki, Złotą dla grubego chłopca, który dzisiaj dwójkę dostał Rudą książkę dla dziewczynki, co ma włosy jak sprężynki I dla pieska żółte trzy, bo go strasznie gryzą pchły!Uczeń- To, śmieszna kaczka, w dodatku dziwaczka A ja? Też nie odrobiłem lekcji.... Nie przeczytałem żadnej książeczki Dosyć już tego! Sięgnę po wiersze, Baśnie, legendy i coś tam jeszcze...... I Calineczkę i Kota w Butach... Wiem już! „Na wyspach Bergamutach”!Piosenka- „Na wyspach Bergamutach”Scenka„Mały Książę”Róża- Ach, dopiero się obudziłam..... Przepraszam bardzo.... Jestem jeszcze Jakaż pani piękna!Róża- Prawda? Urodziłam się równocześnie ze słońcem. Sądzę, że czas już na śniadanie. Czy byłby pan łaskaw pomyśleć o mnie?Książę- Och! Przepraszam! (Biegnie po konewkę)Róża- Wiesz, pewnego dnia mogą się tu zjawić tygrysy uzbrojone w pazury...Książę- Nie ma tygrysów na mojej planecie, a poza tym, tygrysy nie jedzą trawy...Róża- Nie jestem Proszę mi wybaczyć...Róża- Nie obawiam się tygrysów, natomiast czuję wstręt do przeciągów. Czy nie masz parawanu?Książę (do widzów )- Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny. Ten kwiat jest bardzo Wieczorem proszę mnie przykryć kloszem. Jest tu bardzo zimno. Złe tu są urządzenia. Tam, skąd przybyłam..... (kaszle, żeby ukryć zażenowanie) A ten parawan?Książę- Już bym przyniósł, ale pani mówiła.....Piosenka „ Mały książę”(Książę) Życie róży nie jest usłane różami(Róża) Mały książę patrz- marzną mi płatki Przed chłodem nie mogę bronić się kolcami(Książę) Życie z różą to same (razem): Gdzieś we wszechświecie, na małej planecie Zakwitł piękny kwiat. Z miękkimi płatkami, Z ostrymi kolcami. Przyniósł go kosmiczny wiatr.(Róża) Mój zapach i barwa to miłość do niego(Książę) Kwiaty muszą być tak podziwiane.(Róża) Odchodzisz?(Książę) Odchodzę.(Róża) Więc żegnaj kolego(Książę) Kwiaty są bardzo Gdzieś... itd. Scenariusz apelu został przygotowany dla uczniów klas I-III. Powstał z potrzeby przedstawienia twórczości Juliana Tuwima z okazji uroczystości poprzedzających nadanie szkole imienia tego poety. Akcja dzieje się na stacji kolejowej wśród ludzi oczekujących na pociąg. W scenariuszu mozna rozbudować końcową rolę Michałów i przenieść się z akcją do świata zwierząt. SCENARIUSZ PRZEDSTAWIENIA “PASAŻEROWIE Z LOKOMOTYWY” na podstawie wierszy Juliana Tuwima (Za kurtyną dzieci głośno skandują) BUCH! JAK GORĄCO! UCH! JAK GORĄCO! PUFF! JAK GORĄCO! (Na scenę wchodzi maszynista i gwiżdże.) MASZYNISTA: Uwaga! Uwaga! Pociąg “Fantazja” relacji Wierszykowo – Tuwimowo wjedzie na stację Szkoły Podstawowej nr 19. Podróżnych prosimy o zajmowanie miejsc i zamknięcie drzwi. (Maszynista gwiżdże i wychodzi za kurtynę.) (Ruch pasażerów - Dzieci biegają, chodzą w różne strony, spoglądają na zegarek, nerwowo oczekując na pociąg. Dźwięk nadjeżdżającego pociągu.) I Fragment wiersza “LOKOMOTYWA” (w wykonaniu dzieci schowanych za kurtyną) Stoi na stacji lokomotywa, Ciężka, ogromna i pot z niej spływa: Tłusta oliwa. Stoi i sapie, dyszy i dmucha, Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha: Buch – jak gorąco! Uch – jak gorąco! Puff – jak gorąco! Uff – jak gorąco! Już ledwo sapie, już ledwo zipie, A jeszcze palacz węgiel w nią sypie. (Na scenę wchodzi maszynista.) MASZYNISTA: Uwaga! Uwaga! Pociąg “Fantazja” relacji Wierszykowo – Tuwimowo wjechał na stację Szkoły Podstawowej nr 19. Podróżnych informujemy, że pociąg ze stacji Jastrzębie Zdrój odjedzie do Tuwimowa z 20 minutowym opóźnieniem. Bardzo przepraszamy za zaistniałe utrudnienia. (Maszynista gwiżdże i wychodzi za kurtynę.) (Na scenę wchodzą pasażerowie pociągu): Zosia- Samosia, Hilary, recytatorzy1-3. Hilary siada na ławce i czyta gazetę; Zosia- Samosia skacze na skakance, za nią recytatorzy 1-3 krzyczą: “ZOCHA- SAMOCHA”. Chwilę później wybiegają z głośnym śmiechem, za uciekającą Samosią, za kurtynę. Hilary ze zgorszeniem patrzy za wychodzącymi dziećmi (okulary wkłada do kieszeni); próbuje dalej czytać, ale nie widzi bez okularów. Wchodzi rodzina Tralalińskich, która siada na przeciwległej ławeczce. Następnie wchodzą ciocia, Grześ Kłamczuch, pani i siadają obok Hilarego. GRZEŚ: - Ciociu? Co to za ludzie? CIOCIA: - Gdzie Grzesiu? GRZEŚ: - O tam!.... Popatrz!.... CIOCIA: - Nie mam pojęcia. Przestań się wreszcie wiercić! Bądź grzeczny! PANI: - Jak to! Pani nie wie? To przecież Tralalińscy.(Patrzy ze zgorszeniem na ciocię.) CIOCIA: - Kto?... Pierwsze słyszę! II Wiersz “O PANU TRALALIŃSKIM” PANI: - W Śpiewowicach, pięknym mieście,Na ulicy WesolińskiejMieszka sobie słynny śpiewak,Pan Tralisław Tralaliński. (Przedstawia członków rodziny wskazując ich dłonią.)Jego żona – Tralalona,Jego córka – Tralalurka,Jego synek – Tralalinek,Jego piesek – a kotek? Jest i kotek,Kotek zwie się tego jest papużka,Bardzo śmieszna dzień rano po śniadaniuZbiera się to zacne grono,By powtórzyć na cześć mistrzaJego piosnkę podniesie pan TralisławSwą pałeczkę – tralaleczkę,Wszyscy milkną, a po chwiliŚpiewa cały chór piosneczkę: (Tralaliński dyryguje pałeczką, a rodzina śpiewa.)“Trala tralaTralalalaTralalala Trala trala!”Tak to pana TralisławaJego świetny chór tralalują,A sam mistrz batutę ująłI sam w śpiewie się rozpala: (Tralaliński sam zaczyna śpiewać.)“Trala trala tralalala!” PANI: - Taka zatem to rodzinka. (Tralaliński podnosi się z ławki.) Tralaliński: - Chodźmy do pociągu, bo może nam odjechać. Pośpieszmy się. (Rodzina Tralalińskich podnosi się z ławki i idzie za Tralalińskim w stronę pociągu.) GRZEŚ: - Ciociu! Mogę iść z nimi do pociągu? CIOCIA: - Nie - moje dziecko!Przepraszam pana, gdzie tu jest skrzynka pocztowa? Muszę wysłać list. HILARY: - Może przy głównym wejściu? Nie widzę, bo zgubiłem okulary. A może ktoś mije ukradł!! (szuka, wychodzi) GRZEŚ: - Ciociu, ciociu, ja poszukam skrzynki pocztowej. CIOCIA: - Idź Grzesiu i wrzuć list do niej. ZOSIA- SAMOSIA: (wbiega) - Ja wyniosę list, ja robię wszystko sama (przechwala się). GRZEŚ: - Ty Zośka już się tak nie chwal. Ja sobie też poradzę. Prawda ciociu? CIOCIA: - Ależ oczywiście Grzesiu. No idź już, tylko się nie spóźnij na pociąg. Pamiętaj, żeodjeżdża za 20 minut. GRZEŚ: - Dobrze Ciociu! Biegnę, biegnę. (Grześ wybiega za kurtynę.) III Wiersz “ZOSIA- SAMOSIA”( Bohaterka skacze na skakance, zza kurtyny wybiegają 3 koleżanki – recytatorki 1-3. Na ławce siedzi ciocia i robi na drutach szal dla Grzesia.) - Jest taka jedna ją Zosia- Samosia,Bo wszystko: ZOSIA: - “Sama! Sama! Sama!” - (do widowni) Ważna mi dama! - Wszystko sama lepiej wie, - Wszystko sama robić chcę, - Dla niej szkoła, książka, mama - Nic nie znaczą- ZOSIA: - Wszystko sama! - Zjadła wszystkie rozumy, - Więc co jej po rozumie? - Uczyć się nie chce- ZOSIA: - Bo po co ? - Gdy sama wszystko umie? - (ustawiają się dookoła bohaterki) A jak zapytać Zosi: - Ile jest dwa i dwa? ZOSIA: - Osiem! ( śmiech recytatorek po pomyłkach Zosi) - A kto był Kopernik? ZOSIA: - Król - A co nam daje Śląsk? ZOSIA: - Sól ! - A gdzie leży Kraków? ZOSIA: - Nad Wartą! - (groźnie): A uczyć się warto? (Zosia tupie nogą, wystraszone dziewczynki siadają na ławce, potrącając ciocię, która zgorszona wstaje i grozi im palcem) ZOSIA: - Nie warto! Bo ja sama wszystko wiemI śniadanie sama zjem,samochód sama zrobię,I z wszystkim poradzę sobie!Kto by się tam uczył, pytał,Dowiadywał się i czytał,Kto by sobie głowę łamał,Kiedy mogę sama, sama! - (nie dowierzając): Naprawdę sama? ZOSIA: - (tupie nogą, robi złą minę) S-a-m-a! Toś ty taka mądra dama? ZOSIA: - A, tak! A kto głupi jest? ZOSIA: - Ja! Sama! (Recytatorki wybuchają śmiechem, Zosia płacze, pokazując język schodzi ze sceny.) - No, dziewczyny, mamy ją z głowy, przybijcie “piątkę”! (wychodzą) IV Wiersz “O GRZESIU KŁAMCZUCHU I JEGO CIOCI” (Ciocia robi na drutach. Grześ wpada z piłką na scenę, Zabiera robótkę cioci, przymierza i rzuca na ziemię, dalej kopie piłkę.) CIOCIA: - Wrzuciłeś, Grzesiu, list do skrzynki, jak prosiłam? GRZEŚ: - List, proszę cioci? List? Wrzuciłem, ciociu miła. CIOCIA: - Nie kłamiesz, Grzesiu? Lepiej przyznaj się, kochanie! GRZEŚ: - Jak ciocię kocham, proszę cioci, że nie kłamię! CIOCIA: - Oj, Grzesiu, kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci! GRZEŚ: - Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę cioci! CIOCIA: - Wuj Leon czeka na ten list, więc daj mi - No, słowo daję! I pamiętam szczegółowoList był do wuja skrzynka była czerwona,A koperta... no, taka...tego...Nic takiego nadzwyczajnego... (w trakcie recytacji Grześ pokazuje)A na kopercie – nazwiskoŁódź...i ta ulica z pamiętam wszystko:Że znaczek był z Belwederem,A jak wrzucałem list do skrzynki,To przechodził tatuś jeden oficer też wrzucał,Wysoki — wysoki, Taki wysoki, że jak wrzucał, to kucał,I jechała taksówka.. i powóz...( za kurtyną dzieci wydają właściwe odgłosy)I krowę prowadzili... i trąbił autobus,I szły jakieś trzy dziewczynki, jak wrzucałem ten list do skrzynki...(Dzieci głośno za kurtyną.)Ciocia głową pokiwała, Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia: CIOCIA: - Oj, Grzesiu, Grzesiu!Przecież ja ci wcale nie dałamżadnego listu do wrzucenia!...(Ciocia ściąga pasek i goni Grzesia Kłamczucha przez całą scenę.) (Na scenę wchodzi pan Hilary i potyka się o leżącego chłopca. W tym czasie na ławce siada Murzynek i dziewczynka.) CHŁOPIEC: - Proszę uważać. HILARY: - Przepraszam, ale nic nie widzę. Zgubiłem okulary... Co ty tu robisz moje dziecko? DYZIO (leżący chłopiec): - Leżę sobie. HILARY: - Leżysz! A jak się nazywasz? DYZIO: - Dyzio Marzyciel HILARY: - A o czym marzysz? V Wiersz “Dyzio Marzyciel” DYZIO: - “Jaka szkoda, że te obłoczki płynąceNie są z waniliowego kremu...A te różowe –Że to nie lody malinowe...A te złociste, pierzaste –Że to nie stosy ciastek...I szkoda, że całe nieboNie jest z tortu czekoladowego...Jaki piękny byłby wtedy świat!Leżałbym sobie, jak leżę,Na tej murawie świeżej,Wyciągnąłbym tylko rękęI jadł...i jadł...i jadł...” HILARY: - Wstawaj marzycielu, bo Ci pociąg odjedzie. Ruchy!... Ruchy!! (Dyzio wstaje i szybciutko ucieka za kurtynę) HILARY: - (powoli odwraca się do tyłu i nagle zaczyna krzyczeć)-O ludzie! Czy ja dobrze widzę? (W jego stronę idzie dziewczynka) DZIEWCZYNKA: - A o co chodzi panie Hilary? HILARY: - O!... Tam!... Kto to jest? Bo jakiś inny! Pociemniało mi w oczach, czy co? DZIEWCZYNKA: - To Murzynek Bambo panie Hilary! Niech pan już znajdzie te swoje okulary i wreszcie przejrzy na oczy! HILARY: - Dobrze, dobrze!... Murzynek Bambo powiadasz serdeńko! A gdzie on mieszka? VI Wiersz “BAMBO” DZIEWCZYNKA: Murzynek Bambo w Afryce mieszka, Czarną ma skórę ten nasz koleżka. Uczy się pilnie przez całe ranki Że swej murzyńskiej “Pierwszej czytanki” Szkoda, że Bambo czarny, wesoły Nie chodzi razem z nami do szkoły.......(Wiersz mozna przedstawić w całości). HILARY: Oj, chyba szkoda. Ale nie wiesz przypadkiem, gdzie są moje okulary? DZIEWCZYNKA: Nie mam pojęcia! HILARY: Nie do wiary! (Chłopiec, jako narrator, ukryty jest za kurtyną) CHŁOPIEC: Biega, krzyczy pan Hilary:HILARY: “Gdzie są moje okulary? ....“Skandal! – CHŁOPIEC: - krzyczy – HILARY: “Nie do wiary!”Ktoś mi ukradł okulary!” CHŁOPIEC: Nagle – zerknął do lusterka... Nie chce wierzyć...Znowu zerka. Znalazł! Są. Okazało się, Że je ma na własnym nosie......(Wiersz mozna takze przedstawić w całości). HILARY: Nareszcie widzę, gdzie stoi mój pociąg. Wsiadam już, bo się spóźnię. (Hilary idzie w stronę pociągu) (Na scenę wpadają dwa tańczące Michały) VIII Wiersz “DWA MICHAŁY” Tańcowały dwa Michały, Jeden duży, drugi mały. Jak ten duży zaczął krążyć, To ten mały nie mógł zdążyć. Jak ten mały nie mógł zdążyć, To ten duży przestał krążyć. A jak duży przestał krążyć, To ten mały mógł już zdążyć. A jak mały mógł już zdążyć, Duży znowu zaczął krążyć. A jak duży zaczął krążyć, Mały znowu nie mógł zdążyć. Mały Michał ledwo dychał, Duży Michał go popychał, Aż na ziemię popadały Tańcujące dwa Michały. (Machały przewracają się i zasypiają na scenie) (Na scenę wchodzi maszynista. Gwiżdże.) MASZYNISTA: Uwaga! Uwaga! Pociąg “Fantazja” relacji Wierszykowo – Tuwimowo odjeżdża ze stacji Szkoły Podstawowej nr 19 w Jastrzębiu Zdroju. Podróżnych prosimy o zajmowanie miejsc i zamknięcie drzwi. (Maszynista gwiżdże i wychodzi za kurtynę.) IX Fragment wiersza “LOKOMOTYWA” (w wykonaniu dzieci schowanych za kurtyną) Nagle – gwizd! Nagle – świst! Para – buch! Koła – w ruch! Najpierw - powoli – jak żółw – ociężale, Ruszyła – maszyna – po szynach – ospale, Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem, I kręci się, kręci się koło za kołem, I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej, I dudni, i stuka, łomoce i pędzi, A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost! Po torze, po torze, po torze, przez most, Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las, I spieszy się, spieszy się, by zdążyć na czas, Do taktu turkoce i puka, i stuka to: Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to, Gładko tak, lekko tak toczy się w dal, Jak gdyby to była piłeczka, nie stal, Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana, Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana. A skądże to, jakże to, czemu tak gna? A co to to, co to to, kto to tak pcha, Że pędzi, że wali, że bucha, buch, buch? To para gorąca wprawiła to w ruch, To para co z kotła rurami do tłoków, A tłoki kołami ruszają z dwóch boków I gnają, i pchają, i pociąg się toczy, Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy I koła turkocą, i puka i stuka to: Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!... (Chłopcy budzą się i ze zdziwieniem rozglądają się wokół siebie) MICHAŁ I: - Michał! Michał! Wstawaj szybko! MICHAŁ II: - Co się stało? Co jest? MICHAŁ I: – Nie wiem!!... Ale mi się w głowie kręci. MICHAŁ II: - Mnie też. To chyba od tego tańcowania. Popatrz! Nie ma naszego pociągu. Jak teraz dojedziemy do naszego Tuwimowa? MICHAŁ I: - Nie martw się. Mam świetny pomysł! Przeczekamy w Jastrzębiu. Odjedziemy za rok następnym pociągiem. Tu też jest wesoło. MICHAŁ II: - Masz rację..... To bawmy się dalej. (Dzieci śpiewają piosenkę pt. ”Fantazja”) mgr Bożena Piechaczek – Kąkol nauczyciel nauczania zintegrowanego SP- 19 w Jastrzębiu ZdrojuUmieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych: zmiany@ największy w Polsce katalog szkół- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> (w zakładce "Nauka").

jak wrzucał to kucał